Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TYGODNIK POWSZECHNY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TYGODNIK POWSZECHNY. Pokaż wszystkie posty

2.2.12

Wichajstry mają nowy adres!



Z radością informuję, że wichajstry mają nowy adres na stronie "Tygodnika Powszechnego":
tygodnik.com.pl/wichajstry

Natomiast nowe informacje o Klarze (i rysunki też) można znaleźć na jej stronie facebookowej:
facebook.com/Klara.Prosze.Tego.Nie.Czytac

Przy okazji: serdecznie zapraszam na najbliższy Weekend z Klarą - dwa warszawskie spotkania i warsztaty plastyczne (4 i 5 lutego). W sobotę w księgarni Traffic (na Brackiej), a w niedzielę w klubie Kredka (przy placu Zbawiciela).

Szczegóły > (tutaj)



1.2.11

Juliusz Cezar plakatu


Źródło: The Art of Poster
Ostatnio byłem z dziećmi na przedstawieniu o Pippi. W foyer wisiały pożółkłe afisze i podczas przerwy zobaczyłem chłopca, który zatrzymał się przed "Juliuszem Cezarem" (1971). -- Tato! -- zawołał -- zobacz, jakie fajne. Chodźmy na to!
W poprzednim "Tygodniku" o Henryku Tomaszewskim (tutaj >).

23.12.10

Mikołaj jak Mikołaj, grunt, że broda prawdziwa...


Źródło: Archiwum Państwowe m. st. Warszawy

Niedaleko mojego domu ktoś powiesił ogłoszenie tej treści: "Mikołaj z prawdziwą brodą. Tel. kom. ..." Niżej było niewyraźne zdjęcie i dopisek "Kiedy dzieci ciągną go za brodę, Mikołaj płacze z bólu". Wow!... To jest to.

Mikołaj z prawdziwą brodą nie jest jedyną osobą, która ma powody, żeby narzekać na Święta. Dla wszystkich potrzebujących "Tygodnik Powszechny" publikuje specjalną ŚWIĄTECZNĄ INSTRUKCJĘ MALKONTENTA.

Może Wam się przydać.

14.11.10

Imperium w Tygodniku


Źródło: Starwarsy.pl

Polska Szkoła Plakatu już dogorywała, ale Jakub Erol zaprojektował afisz, który do dzisiaj cieszy się uznaniem kolekcjonerów. Głównie ze względu na spektakularną pomyłkę w nazwisku reżysera. Ale czy kogoś z nas obchodziło wtedy nazwisko reżysera?

Na górze: polski plakat "Imperium kontratakuje" z błędem w nazwisku reżysera. Jest: Wershner. Winno być: Kershner.

_____
- Proszpani, a jak oni zbudowali te statki, takie wielkie?
- To wszystko były miniaturki, co nie? - objaśnił chytry Piskorek.

- Ale przecież latały!
- No i co? Na sznureczkach je ciągnęli.

Poniżej: walker (chociaż akurat on nie latał). Zdjęcie z planu i schemat dołączony do wniosku patentowego złożonego przez George'a Lucasa.


Na planie "Imperium" / Źródło: Vanity Fair


Źródło: The Atlantic
_____
W Tygodniku o trzydziestoleciu filmu "Imperium kontratakuje". Czytajcie (tutaj >).

14.10.10

Chawiczewski przerywa milczenie


Manta Manta. Der Film, auf den die Nation wartet! Źródło: The Internet Movie Database

3 października minęła dziewiętnasta rocznica premiery fimu "Manta Manta". Z tej okazji "Tygodnik Powszechny" publikuje rozmowę z doktorem Hubertem Chawiczewskim, szefem Narodowego Instytutu Badań nad Obciachem. Między innymi na temat mantoidy obciachu. Polecamy!

23.7.10

Smutek architektów (na zdjęciach)



W "Tygodniku Powszechnym" o smutku architektów:

Niektórzy wzruszają się oglądając "Przeminęło z wiatrem" albo słuchając Cecilii Bartoli. Mnie się tak robi na widok funkcjonalistycznej architektury z lat 30. Nie muszę jeździć daleko. Trzy przystanki od domu. 


Osiedle przy Podskarbińskiej powstało w 1937 roku. Dziewięć bloków ustawiono, zgodnie z awangardowym kanonem, wzdłuż linii północ-południe. W prostopadłych łacznikach mieściły się wspólne pralnie i suszarnie, dziś przerobione na mieszkania. (Reszta w kiosku)

A tutaj jeszcze trochę zdjęć Tomka Frycza.
Klub Sportowy "Orzeł"...






...i robotnicze osiedle TOR, przy Podskarbińskiej. Stan obecny.





3.7.10

Koszulka holenderska blues


Źródło: Cool Hunting (znów)

Holenderska federacja piłkarska przygotowała dla kibiców takie koszulki. Nadruk na wewnętrznej stronie służy do wyrażania entuzjazmu.
_____
A tak w ogóle, to przed piłką nożną nie uciekniemy (ani - psssst! - przed wyborami prezydenckimi).

- Mundial pan ogląda?

- Nie, mnie to nie interesuje.

- Mnie też nie... - a po krótkiej pauzie - A Polinezję wczoraj pan widział?

- Nie widziałem.

- Ani ja. Nie mam czasu na takie rzeczy, ale strasznie się męczyli ci Polinezyjczycy, co nie?

- Trochę się namęczyli, ale gol 65 minucie był piękny.

- Bramkarz Grenlandii, to prawie płakał, jak wyjmował piłkę z siatki.

- Moim zdaniem, to jednak była wina sędziego...

(trochę więcej o biernym kibicowaniu: tutaj...).

11.6.10

Nie powala (coś dla alergików)

Dawno temu wykonałem pierwszy samodzielny projekt graficzny i z błyszczącym wydrukiem udałem się do pani klientki. Na widok okładki rozpromieniła się, po czym zrobiła coś dziwnego. Rozczapierzyła palce i zbliżyła dłoń do kartki.

- Tak! - powiedziała - to jest dokładnie ten kolor!
- To świetnie!
- Co świetnie?! Wie pan, ile czasu już szukam takiego lakieru do paznokci?
- A projekt? - wyszeptałem.
- Hm - przyjrzała się uważniej - Nie powala.

I tak się zaczęło. Czego człowiek nie wymyśli, ciągle słyszy: „Eeee. Phi. Uhm. Niby tak, ale, wie pan, jakoś nie powala. Może by coś bardziej?”.

Zaglądam do gazet. To samo. Przedstawienie? Eee, jakoś nie powala. Nowy film? Nie powala. Kandydat? Nie powala.
_____
O irytujących słowach piszę w najnowszym Tygodniku Powszechnym.
Tamże ankieta redakcyjna: Gdyby mogła Pani / mógł Pan wprowadzić całkowity zakaz używania jednego (ale tylko jednego) polskiego słowa, które byłoby to słowo? Całość > (tutaj).

12.5.10

Nasze spotkanie z Chopinem

... dzieci mają niewytłumaczalną zdolność rujnowania najlepiej nawet przygotowanych planów. W 1987 r. z okazji Dnia Dziecka urządzono na Stadionie Dziesięciolecia wielką imprezę artystyczną. Wszystkie trybuny wypełnili uczniowie podstawówek, a na środku ustawiono podnośnik hydrauliczny. Główną atrakcją miał być kaskaderski skok na tekturowe pudła. Skok się odbył. Kaskader minął się z pudłami o włos i na oczach zachwyconej widowni zarył głęboko w murawę stadionu.

Od tej pory jestem przekonany, że dzieci działają jak ruchomy trójkąt bermudzki.
Więc dlaczego zaryzykowałem rodzinną wycieczkę do Najnowocześniejszego na Świecie Interaktywnego Multimedialnego Narracyjnego Muzeum Chopina?! Szczegóły kolizji w najnowszym Tygodniku.
_____
Na podobny temat: Gdzie jest wierzba?

21.4.10

Grzbiet w Tygodniku


Książki ułożone kolorami. Gruba przesada. (Via: Bookcase Porn)

Z książkami najczęściej obcuję, patrząc na ich grzbiety. Obawiam się, że e-booki pozbawią mnie tej przyjemności.

Zostawmy tradycyjne rozważania „czy to się da czytać w wannie”, sentymentalne westchnienia o zapachu starych kartek i łzy przelane nad zagładą przemysłu zakładkowego...

Dręczy mnie co innego. Okładka, choćby w skromnej, elektronicznej postaci, przetrwa. Klasyczny wzór Villarda de Honnecourt na wykreślanie marginesów nie będzie już miał zastosowania, ale przecież jakieś marginesy odnajdą się i na ciekłokrystalicznym ekranie. Paginy, numery stron i spisy treści nadal będą przydatne... Ale co się stanie z grzbietem?!

– Kiedy pojawiły się napisy na grzbietach? – spytałem specjalistkę, panią Elżbietę Pokorzyńską z Muzeum Drukarstwa Warszawskiego. Odpowiedź była zaskakująca. Chociaż książka uzyskała swój kształt już 2 tysiące lat temu, to historia zdobionego grzbietu jest znacznie krótsza. Zaczyna się dopiero w XVI wieku, gdy woluminy zaczęto ustawiać na półkach.

Całość w najnowszym Tygodniku Powszechnym (Tutaj >)

10.3.10

Przypis do czapki

Na koniec wystąpił zażywny mężczyzna w myśliwskim stroju. Miał traperską czapkę w stylu Davy’ego Crocketta*. Przedstawiono go jako najlepszego na Mazowszu tropiciela kun. (Więcej >).
_____
* Czapka Davy'ego Crocketta (na głowie Johna Wayne'a) wygląda tak:


Plakat filmu "Alamo" (1960). Źródło: MoviePosterDB.com

Utwór "Zielone liście lata", nierozłącznie związany z czapką Davy'ego Crocketta, powrócił jako motyw przewodni w filmie "Bastardy wojny", tym o skalpowaniu.

24.2.10

Módl się, pracuj i koloruj


Okładki podręczników z serii "Wesoła szkoła".

Tak mniej więcej wygladają podręczniki, z których uczy się moje dziecko... Jak to określić? Typograficzny odpowiednik junk foodu? Graficzne deprawowanie nieletnich?

Więcej na ten temat:
Módl się, pracuj i koloruj w TP 9/2010

30.1.10

Doktor House od AGD

Tygodnik Powszechny (5/2010) w dziale o dwuznaczym tytule "Zmysły. Sektor usług" publikuje świadectwo człowieka, któremu Doktor House reperował pralkę.
Nasza pralka dostała ataku podczas wieczornego prania. To miała być rutynowa misja, nic trudnego, trochę kolorowego w czterdziestu stopniach. Tuż przed ostatnim wirowaniem dostała konwulsji. Zaczęła wyć, podskakiwać, demolować otoczenie. Wreszcie umilkła w pół obrotu. Stanęła milcząca i pełna niedopranych koszul. Wezwaliśmy egzorcystę. Doktora House'a.


No, proszę, nie udawajcie! Wszyscy oglądają Doktora House'a. Istnieje oczywiście kategoria ludzi, którzy z naciskiem powiadają "nie mam telewizora i nie oglądam telewizji". Zazwyczaj oznacza to, że nocami ściągają kolejne odcinki z internetu i oglądają na swoich laptopach. Albo biorą od kolegi dwa sezony na płycie i kupują kino domowe.



Doktor House od pralek był niższy i bardziej pulchny niż w telewizji. Jednak metody postępowania miał podobne: obejrzał pacjentkę, a potem zaczął wydobywać organy wewnętrzne i jeden po drugim układać na podłodze.

Resztę można przeczytać tutaj (ale lepiej kupić w kiosku).

5.12.09

Mikołajki


(c) 2001 by Grochowski Syndykat Prasowy

Z okazji Dnia Świętego Mikołaja w Tygodniku Powszechnym ukazał się ponury i zgryźliwy artykuł o prezentach. Mój, niestety.
Żona włożyła baterie i nacisnęła przycisk ON. Urządzenie zaświeciło i głosem spikera Radia Maryja zaproponowało: „Nauczmy się dźwięków: Do, Re, Mi...”

– To nie było Do! – zaprotestowała moja muzykalna żona.
– Przesadzasz – wzruszyłem ramionami. Niestety, potem było tylko gorzej.
– Jakie zwierzę robi hau hau? – dopytywał się lektor, by po krótkiej pauzie samemu odpowiedzieć – Dobrze! Koń.


Błędy w dodawaniu świadczyły o głębokiej dyskalkulii, ale załamaliśmy się dopiero przy programie do nazywania liter. Po naciśnięciu klawisza „B” z komputerka dobiegło stanowcze „P!”.
Zwróciliśmy tego potwora do sklepu.

Nadal ogarnia mnie zgroza, gdy pomyślę, że za sprawą jakiegoś demonicznego mieszkańca Szanghaju umysł naszego dziecka mógł zostać nieodwracalnie wypaczon
y.
Reszty nie czytajacie tutaj.

5.11.09

Urodziny z dzidą


Dzida (i inne) Smithonian Institution Libraries

Na pierwszym piętrze stała figura Pigmeja uzbrojonego w dzidę. Nie zapomnę spojrzenia, jakim Damian obrzucił tę postać. Jestem pewien, że w jego umyśle natychmiast wyświetlił się horror typu gore z użyciem wszystkich dostępnych w muzeum rekwizytów. Damian był największym bystrzachą w towarzystwie, ale wiedziałem, że zaraz oświeci kolegów.

Tymczasem pani kustosz opowiadała afrykańską bajkę o koziołku, najwyraźniej nie dostrzegając chłopców pełznących w stronę kolekcji białej broni. Zimny pot ściekał mi po karku... Ale nie lekceważcie pracowników nauki! Pani kustosz wyjrzała zza rogatej maski i rzuciła: „Tylko uważajcie, bo wszystkie eksponaty są nasączone trującymi chemikaliami. Wystarczy dotknąć paluszkiem i... trup na miejscu”. Po czym niewzruszona wróciła do opowieści o spotkaniu koziołka z krokodylem.

________
Resztę tej historii opisałem w Tygodniku Powszechnym. Można przeczytać w internecie (ale lepiej kupić w kiosku).

14.10.09

Dziewięć kaw


Plakat reklamowy, Rosja, przełom XIX / XX w.
________
– Jaka dobra herbata.
– To jest kawa!

– Wiedziałem, że coś dobrego.

(Albert Finney i Audrey Hepburn w filmie „Dwoje na drodze”)
________
Warszawska cukiernia Bliklego obchodzi 140 urodziny. Kiedyś konkurowała z Loursem i Lardellim. Potem z Ziemiańską czy IPS-em. Przetrwała okupację, Powstanie i epokę państwowego przemysłu kawiarnianego, by rozkwitnąć na nowo wraz z powrotem wolnego rynku. Jednak dziś siedzibę rodzinnego koncernu otoczyły ekspozytury modnych sieci kawowych z muffinkami i espresso w papierowych kubkach. Ulica Nowy Świat znów stała się sceną wojny kultur.

Reporter "Tygodnika" udał się na pierwszą linię frontu, by osobiście, w ciągu jednego przedpołudnia, spróbować kawy we wszystkich lokalach od rogu Świętokrzyskiej, aż po dawny "Café Club" przy Alejach Jerozolimskich. Poniżej publikujemy fragmenty zapisków dokumentujących przebieg tej niezwykłej próby.
________
A swoje przygody opisałem w najnowszym "Tygodniku Powszechnym".